Dlaczego ciągle oglądam się za siebie?
Kiedyś, jak ktoś mnie pytał w co wierzę odpowiadałam bez wachania " w ludzi ". Teraz w żadnym wypadku nie mogłabym tego znów powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego świat musi być taki okrutny i zły. Dlaczego cierpią zwierzęta? Dlaczego niszczymy je? Dlaczego człowiek człowiekowi wilkiem? Im bardziej wchodzę w świat w dorosłość, tym bardziej nie mogę powstrzymać łez. Czy to ja więcej widzę, czy po prostu ludzkość jest coraz bardziej okrutna? Dlaczego jestem aż tak wrażliwa na cierpienie zwierząt? Dlaczego mam w dupie ludzi?
Tak bardzo zazdroszczę ludziom, którzy wierzą w Boga. Chcę czuć, że ktoś na mnie patrzy i opiekuje. Jednak nie wierzę w to, że ktoś jest na górze. I dlaczego nie ufam ludziom, którzy wierzą?
Za dużo pytań, za mało odpowiedzi. Świat jest okrutny, jak wojna.
"Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, Idziesz sam , wiecznie sam. "
Z myślą o lepszym jutrze. Napisała Basik. 2010-12-30 21:58:27
skomentuj (3)
Copyright by Basik
Help: OlQ
Picture by Rio
"Nie stój nad mym grobem"
Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
Jestem tysiącem wiatrów dmiących.
Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym.
Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.
Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony
Jestem ruchem - szybkim, wznoszonym,
Ptaków cichych w locie krążących
Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.
Nie stój nad mym grobem i nie roń łeż.
Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
Nie ma mnie tam. Ja nie umarłem.
Mary Frye
"Z Głowy"
„Nie krytykuj, nie podskakuj,
Siedź na dupie i przytakuj.
Nie przejmuj się swoją dolą,
Bo i tak ci przypierdolą.
Nie przejmuj się swoją pracą,
Bo i tak ci gówno płacą.
Za pięć czwarta kończ robotę,
Sraj na szefa, kładź kapotę.
Tak dożyjesz starczej renty,
Nawet w dupę nie kopnięty”.
Drugi list na Dieu Restant
Nie myślę już o Tobie. Nie myślę już o Tobie.
Ale Ty myślisz o mnie. Kiedy jeszcze śpię,
a noc pęka jak muszla pod bosą stopą na
piasku. Kiedy dzień, zraniony krawędzią,
krwawi złotym blaskiem, zanim motyle oczu
zatrzepoczą skrzydłami rzęs. Ty myślisz o mnie,
gdy ja o Tobie nie. Gdy szukam szczęścia
w spotkaniach, w rozmowach, w spacerach
nad rzeką, w sonatach na flet i klawesyn,
w alkoholach, w książkach, w kobietach,
które kocham zawsze za słabo, za mocno,
albo nie tak. Ty myślisz o mnie, gdy po drugiej
stronie tego kawałka cudownie natchnionej
wodą i światłem materii rozkołysała się próżnia,
ta, która nas porywa, pociesza, wspomaga,
ta, która jest przecież najlepszym kontrastem,
najciemniejszym tłem dla migotliwie jasnej
iskry, najgładszym policzkiem dla tej słonej
łzy. Nie myślę już o Tobie, ale przecież Ty
cały czas o mnie myślisz. Gdy kupuję kradzione
płyty na rynku u Ormian. Gdy się przyglądam
twarzom dziwek w Antwerpii, jakbym wśród nich
szukał dla siebie dziewczyny. I kiedy jedynym
opłatkiem pozostaje wiersz. Ty myślisz o mnie,
więc wiesz, jak długo, powoli, z wahaniem
rozpuszcza się w ustach. Kiedy powraca sen,
a noc odbija jak łódka od zbutwiałych desek
przystani. Kiedy brzeg dnia łagodnie niknie
w dali, a cała niezliczona masa łodyg trawy
i kijanek w stawie, żołędzi pod dębami,
jabłek w dzikich sadach, niechcianych dzieci,
wyrojonych na łące owadów zostaje pod Twoją
opieką. W tej ciszy, chłodnej jak wnętrze
katedry i jak wnętrze katedry ogromnej. Już
o Tobie nie myślę. Ale Ty milczysz o mnie.
/Maciej Woźniak
Blues pogrzebowy
Niech staną zegary
Zamilkną telefony
Dajcie psu kość
Niech nie szczeka, niech śpi najedzony.
Niech milczą fortepiany
I w miękkiej werbli ciszy
Wynieście trumnę
Niech przyjdą żałobnicy
Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije
I kreśli na niebie napis "On nie żyje!"
Włóżcie żałobne wstążki na białe szyje gołębi ulicznych
Policjanci na skrzyżowaniach niech noszą czarne rękawiczki.
W nim miałem moją północ, południe i zachód i wschód
Niedzielny odpoczynek i codzienny trud.
Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew
Miłość, myślałem, będzie trwała wiecznie,
Myliłem się,
Nie potrzeba już gwiazd - zgaście wszystkie - do końca
Zdejmijcie z nieba Księżyc i rozmontujcie słońce
Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień
Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się.
/W.H.Auden
Nic dwa razy
Nic dwa razy sie nie zdarza
nie zdarzy z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wiary
i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.
Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody
/W. Szymborska