… nie skasowali mi bloga. ;)

   Kiedyś, jak ktoś mnie pytał w co wierzę odpowiadałam bez wachania ” w ludzi „. Teraz w żadnym wypadku nie mogłabym tego znów powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego świat musi być taki okrutny i zły. Dlaczego cierpią zwierzęta? Dlaczego niszczymy je? Dlaczego człowiek człowiekowi wilkiem? Im bardziej wchodzę w świat w dorosłość, tym bardziej nie mogę powstrzymać łez. Czy to ja więcej widzę, czy po prostu ludzkość jest coraz bardziej okrutna? Dlaczego jestem aż tak wrażliwa na cierpienie zwierząt? Dlaczego mam w dupie ludzi? 
   Tak bardzo zazdroszczę ludziom, którzy wierzą w Boga. Chcę czuć, że ktoś na mnie patrzy i opiekuje. Jednak nie wierzę w to, że ktoś jest na górze. I dlaczego nie ufam ludziom, którzy wierzą? 
   Za dużo pytań, za mało odpowiedzi. Świat jest okrutny, jak wojna.
   ”Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, Idziesz sam , wiecznie sam. „

   Właśnie siedzę i myślę nad notką. Którą pewnie i tak mało kto przeczyta i nie zastanowi się nad sensem jej istnienia. Właśnie, po co? Po co kiedyś pisałam i teraz? Ktoś mi powiedział, że mam talent… Czyżby? Ja go nie widzę. Tym bardziej, że chyba robię się coraz głupsza. Kiedyś miałam tematów tyle do pisania, że nie nadążałam, a teraz? Teraz muszę spłatać kilka zdań na temat, który wcale nie jest ważny… 
   Ostatnio rozmawiałam z koleżanką na temat „dlaczego, Baśka, tak bardzo patrzysz egoistycznie na ludzi, a zwięrzętom pomagadasz?” ” Bądź człowiek, to nie zwierzę. Jest gorszy, zabija bez przyczyny, dla zabawy … ” – Liroy. Zwierzęta cierpią, tylko i wyłącznie przez głupotę ludzi. Żal mi jest naszego ograniczenia. Fajnie mieć iPada, ale chyba lepiej, żeby zwierzęta były traktowane jak ludzie. Też czują i też myślą… Ludzie to idioci.
   W ogóle jestem tak źle nastawiona na społeczeństwo. Mógłby mnie naprawdę kiedyś piorun kurwnąć, bo nie mogę zdzierżyć głupoty, chamstwa i wandalizmu.

I jebnęłam notkę!

   Wrocław to piękne, ale i ciężkie miasto. Siedząc w tramwaju myślałam o tym, jakby było gdyby… To najgorsza myśl, nad jaką człowiek może rozmyślać. Jest jak jest. Lepiej będzie. Może i jestem optymistką, ale co z tego? Coś jest w tym złego? Gdy uderzy we mnie realistyczne rozczarowanie to moje optymistyczne podejście pomoże mi przetrwać. 
   Zapominam jak było na początku związku. Ciekawie, romantycznie, chciało się oddać życie za tę osobę. Wszystko się zmieniło. Nawet rozmawiać się nie da. Nie wiem co mam robić, nie wiem co mam mówić, nie wiem jak się zachowywać. Puszczają mi nerwy, ale wszystko da się wytłumaczyć. Wiem, że to nie tylko jego wina, ale ja już nie umiem w tym trwać. I dlaczego ja to piszę na BLOGu? Bo się, kurwa, nie da rozmawiać.

Uwielbiam szukać przez 5 minut, gdzie trzeba nacisnąć, żeby napisać jakąś notkę… Na chuj mnie te debaty?! Dlaczego nawet www.blog.pl musi wszystko utrudniać.
Właśnie ściągam płytę „Sounds of London – 2009 „. Ojej, przyznałam się, że coś sciągam z sieci:). Chyba mnie znajdą i zabiją albo co gorsze, zabiorą komputer!
Stwierdziłam, że gdybym nie miała kompa, to chyba bym się lepiej uczyła, ale to tylko moje przypuszczenia:).
Skąd się wzięli swingersi w „Na Wspólnej”? I dlaczego w „Klanie” od paru lat nic się nie dzieje? Dlaczego „Majka” to jeden z najgorszych seriali w historii? Jest tyle pytań, na których nie mam odpowiedzi :P.

Nie chce mi się pisać tej notki, pzdr:).

   Dorastanie to jedno z najgorszych procesów w życiu. Wcale nie chcę być dorosła. Nie chcę mieszkać z dala od domu. 
   Czasami wydaje mi się, że mam depresję z tego powodu. Myśl o studiach i tego, że jestem już uwięziona we Wrocławiu sprawia, że poważnie myślę o tym, żeby się już nigdy nie obudzić. Gdy wróciłam do domu na święta czułam się niesamowicie dobrze, a we Wrocławiu? Jak gówno. Jak piskle, które zostało wyrzucone z gniazda, choć nie umie latać. 
   Imprezy mnie już tak nie bawią jak kiedyś. Czuję, że tracę młodość, bo nie umiem przejść do stanu dorastania. 

Kurwa, jakie to wszystko jest przykre i nie fair.

Brakuje mi tych czasów, kiedy blog był dla mnie odskocznią. Pisałam notki, gdy mnie coś bolało, śmieszyło lub po prostu, gdy mi się nudziło. Teraz napiszę notkę raz na jakiś czas i jest super, więc o co mi chodzi?
Zaczęłam nowe studia, w nowym mieszkaniu, z nowymi ludźmi u boku. Jest dobrze? Nie.

I’m just a pretty little girl…

Najwieksza nietolerancja rodzi sie wtedy, kiedy chodzi o wyznanie. Nie da sie temu zaprzeczyc. Chcialabym jednak napisac na temat homofobii w dzisiejszych czasach. Wychodze z zalozenia, ze jezeli ktos mi lub spoleczenstwu nie robi krzywdy, z ta osoba wojowac nie bede. Nawet wiecej! Bede popierac i bronic ludzi, ktorzy sa mieszani z blotem przez bezkarnych bandytow. Niektorzy, chyba, chca byc kojarzeni z dziadkami z Texasu. Wlasnie Ci ludzie powinni byc nietolerowani przez spoleczenstwo. Precz z homofobia, precz z Cejrowskim:P.

Cos mi pisanie dzisiaj w ogole nie idzie.

Nic nie robienie, niech ktos mi da kopa na pobudzenie:P.

Zalogowałam się na blogu, żeby napisać nową notkę. Oparłam się o moje super krzesło, podniosłam Lectera do góry i jak się wyjebałam na plecy! HAhahahahhahahahaha, to po lewej się zepsuło… Hahahahaha, nie wierzę. Miałam napisać tak mądrą notkę, ale ten incydent z krzesłem zepsuł refleksyjną atmosferę. Teraz zaczęło być całkiem zabawnie.
Spójrzcie nawet na temat! Właśnie o tym miałam pisać. A jak go ktoś nie rozumie, to jest głąbem, bo nie umie angielskiego. Nie obchodzi mnie, że ktoś umie francuski, ma być angielski i chuj.
Teraz Lecter patrzy się na mnie pełny zdziwienia, chyba dalej nie zczaił co się przed chwilą stało.
Fajny czerwiec, pełno burz… Może w końcu mnie piorun kurwnie;P.

Ta notka powinna mieć temat „O co chodzi Basi?”, bo nikt (nawet ja) nie mogę skumać o co w niej chodzi;D.

Aaaaa

4 komentarzy

Nie lubię Wrocławia, lubię Głogów:].


  • RSS